News
Wyprawy
Plany
Różne zdjęcia
Linki
Kontakt
Moja Jawa TS350
Usprawnienia
Remont Jawy (fotki)
CZ 350 Oli
Remont CZ (fotki)
Rower
Przyczepka rowerowa

e-mail

Dzień 9

9 DZIEŃ

Ponownie wjeżdżamy do Czech by obejrzeć Teplickie Skały i zrobić trochę kilometrów po Czeskich gruntach. O dziwo z Lubawki do Trutnov droga prawie cały czas idzie w dól i jedzie się wyśmienicie. Niedaleko Chvalca zaraz przed jakimś podjazdem zauważamy Czeskiego kolarza. Jechaliśmy mu na kole jakieś 200 m podjazdu. Nie mogłem tak dłużej... wyprzedzamy. Zebrałem wszystkie siły (zyskałem 15 m przewagę) Graba się za mną utrzymał, więc OK. Problem w tym, że narastało zmęczenie, a podjazd nie raczył się skończyć. Udało się. Na szczycie zyskaliśmy taką przewagę, że straciliśmy kolarza z oczu, ale motywacja jaka mnie wtedy nawiedziła to jak nigdy. Teraz czekał na nas szybki zjazd do Adrspach. Żeby obejrzeć skały trzeba zapłacić 20 koron od osoby. Nam zabrakło 3 ;(. Kantor znaleźliśmy ale z 5-krotnym przebiciem:(. Teplickie skały są naprawdę warte odwiedzenia, szkoda tylko, że rowerem nie można tam wjechać. Teraz wystarczyło wrócić do Polski. Postanowiliśmy dostać się do ojczyzny turystycznym przejściem w Libnej. Dopiero po dojechaniu na miejsce zauważyłem na mapie mały napis "projekt". W rzeczywistości nawet drogi z mapy nie istniały. Ale trudno. Pojedziemy prosto lasem i do Polski. Jakoś tam wjedziemy... (szkoda, że w tym momencie nie wyciągnąłem z plecaka kompasu) Zamiast na zachód pojechaliśmy na południe i znaleźliśmy się ponownie w górnym Adrspach :(. Ruszyliśmy do najbliższego przejścia w Petrikovicach. Nie byłem czy dobrze jedziemy, więc spytałem się Czeskiej policji, która oczywiście nie mogła się powstrzymać od rutynowej kontroli. Na turystycznym przejściu granicznym zatrzymaliśmy się na chwile. Zszedłem do wąwozu po wodę i nagle nadjechali znani nam już policjanci. Stanęli nad wąwozem bacznie obserwują co ja robię ;). Coś tam zaczęli się wydzierać ale, że byłem już po Polskiej stronie i akurat ponownie rozpętała się burza uciekli do samochodu ;). My schroniliśmy się w przydrożnej drewnianej "altance". Nie zapowiadało się na radykalną zmianę pogody więc ruszyliśmy gdy deszcz ograniczył się do mżawki.. Ponownie trafiliśmy do Lubawki. Miałem zamiar dostać się do schroniska w Podgórzu. Podjazd ciągnął się kilometrami. Kiedy wreszcie dojechaliśmy schronisko okazało się być malutkim hotelikiem i ponownie musieliśmy płacić 25 zł na nocleg.

Dzień 1
Dzień 2,3
Dzień 4
Dzień 5
Dzień 6
Dzień 7,8
Dzień 9
Dzień 10,11
Statystyka
Trasa przejazdu
Galeria
1 2 3 4 5 6
Wyprawa 2003
Wyprawa 2007

2002-2006 © M4riush & gr4b4. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.