News
Wyprawy
Plany
Różne zdjęcia
Linki
Kontakt
Moja Jawa TS350
Usprawnienia
Remont Jawy (fotki)
CZ 350 Oli
Remont CZ (fotki)
Rower
Przyczepka rowerowa

e-mail

Dzie 17 - 21

17 DZIE

Wstajemy po 13.00. Szybkie pakowanie i jedziemy. Na razie cigle pasko ale ju na mapie widzimy, e bdzie ciki podjazd. Robi si szaro. Podjazd zaczyna si niewinnie. Cigle si w nieskoczono. Po przerwie na toalet jest ju ciemno. Cigle jedziemy pod gr. Za Berceto krzywo postawiem nog i co strzelio mi w kolanie, czuje mocne kucie i musimy zakoczy jazd na dzi.

18 DZIE

Rano koczymy wczorajszy podjazd (ju o maym nachyleniu). Na szczycie Graba prbuje poradzi sobie z obtarciami, a ja smarujc rowery zauwaam, e Graba ma pknity acuch. Przydaje si skuwacz do acucha (zabralimy tyle sprztu, e moemy komercyjnie rowery serwisowa;), cznie ze wiatem chemicznym jakby trzeba byo ldowisko dla samolotu czy helikopteru w nocy wskaza ;)) ). Zjedzamy w d serpentynami pstrykajc troch fotek. Po zjedzie kocz si gry i czeka nas 100 km paskiego. Alex apie pane (gum). No nic trzeba ata. Po zoeniu wszystkiego w cao, okazuje si, e jest jeszcze jedna dziura!!! W Parmie robimy zakupy w markecie. Alex zauway, e znowu pka mi szprycha. Nic strasznego. Kolejna nie od strony kasety. Przy centrowaniu natomiast pka jedna z drugiej strony ;((( no nie!!! Z trudem zdejmuje tryby. Po duszym czasie wszystko gra. Przejedamy moe 10 km i apie gum w tylnym kole. Ju nas to zaczyna denerwowa, bo za kolejne 7 km apie w przednim!!! Co za dzie. Za kolejne kilkadziesit kilometrw Graba ma pecha - przebija tyln. Przez te 1700 km by spokj, ale jak ju si zaczo to na dobre. W nocy wjedamy do Brescia'i. Przewracam si stojc na pochyoci wpity w Time'y ;). Drog wyjazdow pomaga nam znale kole na skuterku , ktry raczej nie zna angielskiego za bardzo, ale udao mu si wytumaczy nam gdzie jecha. Najwaniejsze jest, e sam si zainteresowa, kiedy zobaczy nas z map w rku. pimy za Brescia na polu obok drogi. Znowu na dziko, bez namiotu.

19 DZIE

Tym razem wstajemy w miar wczenie. Przed nami ponownie Alpy. Jadc wwozem dojedamy do piknego jeziora. Woda jest cieplutka ;))). Leymy/pywamy ponad godzin i w kocu ruszamy dalej. Powoli zaczyna si robi pod grk. Pki co jedziemy tunelami nawet do 5 km(nie zraa nas to, e jest to zabronione;)) ). Ostry podjazd ma zacz si przed Edolo. No i zaczo si na razie spokojnie do 6% cigle pod gr. Z 600 na 1200. Kiedy wjechalimy na gr by ju wieczr. Robimy sobie skrt boczn drog. Takich wskich serpentyn jeszcze nie byo!!(zjazd 9%). Samochody musz co chwile trbi, sygnalizujc swoj obecno. Na dole widzimy ju miasto rozwietlone w ciemnociach. W rozcignitym w dolinie miasteczku Tirano, nie moemy znale drogi do granicy ze Szwajcari, ale zagaduje jak Woszk i ju wszystko jasne. Tu przed granic przebiem dtk . To zabrao nam troch czasu i chci. pimy przy strumieniu zaraz za Wosko-Szwajcarsk granic

20 DZIE (morderczy podjazd)

Rano nadal nie bylimy pewni, jaka waluta obowizuje w Szwajcarii franki? euro? Dowiedzielimy si, e obie waluty s honorowane w caym kraju. Od samego rana zaczyna si podjazd. Niektrzy na szczyt wjedaj pocigiem - wskotorwk (pono wietnie si jedzie), ale jestemy twardzi i jedziemy dalej rowerami ;) (zreszt i tak nas na ni nie sta ). Koczy si jedzenie, jest sobota i mamy od 10 (ja) do 20 euro (Graba):(. No, ale jako to bdzie. adnego zjazdu nawet przez chwile. Po 7km kawaeczek paskiego do jeziora gdzie chwil odpoczywamy i dalej pod gr. Robi si coraz bardziej stromo. Autobusy ledwie podjedaj. Mijamy "zagotowane" samochody. Tu co chwile musimy odpoczywa. Alex z Grab zrobili si godni, mi si wcale nie chce je. Zostawiam im kuchenk i rozdzielamy si. Pikne widoki. Widz jak daleko serpentyna "wspina si" do gry. Teraz nie robi, adnych duszych odpoczynkw, tylko staje co na chwilk czasami nawet co kilkanacie sekund. Za mn ju chyba ze 20 km podjazdu. Nachylenie wynosi teraz 12%. Co jaki czas zjedaj rowerzyci od rodzinek na makrokeszach przez szosowcw do kolesi na zjazdwkach (przy tych pierwszych i ostatnich mam pewno, e wjechali na szczyt kolejk ;) ).Na 23 kilometrze dowiaduje si, e do koca jeszcze okoo 9 km. Zaczynam odlicza kolejne kilometry. Nastpnie dowiaduje si, e jeszcze 5 km, cho przejechaem ju 28km. Przez chwil zrobio si mniej stromo, ale ju po 1,5 km znowu ujrzaem, tu przed sob, ostro pnc si serpentyn i nieg na zboczach. Powoli docieram do koca podjazdu. Chwil wczeniej jechaem z kolarzami, ale bez sakw okazali si odrobin za szybcy, cho i tak niele mi podkrcili tempo. Jestem w najwyszym punkcie doliny, ktry wszyscy traktuj jako szczyt, gdy dalej asfalt cignie si tylko w d. Zatrzymuje pierwszy lepszy samochd. Pasaer pynnie mwi po angielsku. Na pytanie czy widzia 2 rowerzystw z takimi samymi sakwami, dowiaduje si, e owszem widzia, ale dosy daleko w dole, tam gdzie podjazd staje si troch bardziej paski i, e jestem chyba za silny ;). Rewelacyjne widoki. Widz cz serpentyn, po ktrych wjedaem. Na mapie sprawdzam wysoko (Alex ma mojego GPS-a) - 2334m n.p.m. Wszdzie na wniesieniach wok mnie ley jeszcze nieg. Podjazd mia 33 km. Czuje si wietnie. Siadam w miar najwyszym punkcie i po jakim czasie przez lornetk wypatruje Alexa i Graby. miesznie wygldaj, kiedy widz jak jeszcze gdzie nisko "wspinaj si" z trudem do gry. Na szczyt wjedaj lekko ponad godzin po mnie.(odliczajc czas na ich posiek, wychodzi, e wjedalimy w miar takim samym tempem). Teraz czeka nas zjazd ;). Dziwnym trafem wszyscy sami od siebie zaoyli kaski;) Pierwsza prosta i wszyscy przekraczamy 80km/h!!! Dalej ostre zakrty. Alex jedzie pierwszy. Ja za nim. Widzimy przejazd kolejowy za zakrtem, ale nic nie jedzie, wic nie zwalniamy za bardzo. Przejazd jest na "wyniosoci" drogi, ale nie wyglda jako niebezpiecznie. Dodatkowo do nie zwalniania "dopinguje" nas wycieczka, ktra bacznie obserwuje jak pdzimy w d przeczy. Najedam, koa odrywaj si od ziemi i wykonuj niezy skok ldujc na tylnym kole. Rower z sakwami 45kg + moje 85kg i to wszystko wzbio si w powietrze ;) Widz, e Alex zatrzyma si na pierwszym zakrcie. (pewnie by omwi, co si stao;) ). Okazuje si, e przy wjedzie na prg mia niecae 70 km/h na liczniku (ja nie patrzyem na prdkociomierz, ale jechaem zaraz za nim z podobn prdkoci. Co niesamowitego. Opakowany rower si z trudem podnosi, a jednak oderwa si od ziemi i przelecia kilka metrw. Dodatkowo Alex wyskoczy tam na obadowanej szoswce!!! (na trekingowych oponach). Graba jadc ostatni zobaczy, e co jest nie tak i wczeniej wytraci prdko. Przejazd wskotorwki okaza si by pochylony (tory tam zakrcay) i utworzy niez hopk. Jeszcze kilka ostrych zakrtw i droga staje si prawie paska (cho wci jednak jest to lekki zjazd cigncy si chyba a do granicy z Austri gdzie jedziemy). Co jaki czas pojawiaj si szybkie i strome odcinki, serpentyny, ale ju rzadko. Robi si wieczr. Wjedamy na camping by si umy (pierwsze porzdne mycie od 8 dni;) - naprawd wysoki standard tam mieli w azienkach ). Kiedy ju si ubralimy i chcielimy pra rzeczy podjeda wacicielka campingu. Po krtkiej rozmowie wychodzi na to, e jeeli nie chcemy tu odpatnie nocowa i zaraz std pojedziemy to nie musimy nic paci (cho skarya si, e woda kosztuje i jakby tak kady....;) ). Zrobio si ciemno, cho dla nas to jeszcze wczenie i zrobilimy mao kilometrw, decydujemy si nie jecha dalej, by nie traci widokw i zjazdw. Chcemy ruszy wczenie rano.

21 DZIE

Dobrze, e nie jechalimy dalej. Widoki s naprawd rewelacyjne. Chmury "wisz" poniej szczytw. Jedziemy z nastawieniem, e bdzie lekko i nadrobimy troch kilometrw. Droga wije si w d wzdu rzeki. Wjedamy do Austrii. Na tej trasie minlimy ju sporo rowerzystw z sakwami. Z mapy widzimy, e nie ma sensu cigle jecha gwn drog. Jedziemy skrtem, ktry okazuje si by 9km, 18% podjazdem prowadzcym na szczyt gry. Alex ze wzgldu na brak przeoenia w szoswce z trudem prowadzi rower. My prawie na najniszym przeoeniu "wdrapujemy" si do gr. Ile bymy nie wjechali to i tak 100 m wyej widzimy drog, ktr mamy jecha. Dalej 12% zjazd serpentynami szerokimi na 1,5 samochodu dajcy naprawd duo wrae. Znowu wyprzedzamy samochody. Graba i Alex cigle czuj gd. Jest niedziela, nie ma gdzie kupi chleba. Jedz ostatni makaron, rozsypany w sakwie ry, w kocu zostaj tylko budynie, a i tak po krtkim czasie s godni. Zdesperowany Graba, uciekajc si do najprostszych instynktw prbuje co "upolowa". Udaje mu si zaatwi p chleba od mieszkacw grskiej wioski. Na myl, e mog mu zabra kawaek pokarmu zaczyna si wydziera i chowa zdobycz przed konkurencja ;).Zjedamy, a do Imst. Graba znowu jest godny. Po jedzeniu jest ju ciemno, wic zostajemy tu na noc. Tym razem pimy ju w namiocie.

Wstp
Uczestnicy
Dzie 1,2,3,4,5,6
Dzie 7,8,9,10,11
Dzie 12,13,14,15,16
Dzie 17,18,19,20,21
Dzie 22,23,24,25,26
Podsumowanie
Statystyka
Ciekawostki
My w mediach
Galeria
  1 2 3 4 5 6
Wyprawa 2002
Wyprawa 2007
trasa wyprawy

2002-2006 © M4riush & gr4b4. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.